Ubezpieczenia emerytalne

Szokująco niskie emerytury.


Szokująco niskie emerytury.

Ostatnio prasę obiegły sensacyjne informacje na temat rekordowo niskiej emerytury, którą otrzymuje pewna kobieta z Wałbrzycha. ZUS wyliczył jej świadczenia emerytalne na poziomie 37 groszy. Nie jest to kwota w jakikolwiek sposób zauważalna dla emerytki, dodatkowo z pewnością wpływa na wyobraźnię przyszłych emerytów. Zapewne nikt z nas nie chciałby znaleźć się w skórze tej pani.

Jak do tego doszło.

Kobieta podlegała ubezpieczeniu jedynie przez 2 miesiące i 1 dzień w trakcie całej swojej działalności zarobkowej. Na swoim koncie w ZUS odłożyła niecałe 100 zł. Niestety nie ma wymaganego przez ZUS stażu pracy, więc nie będzie się jej należała emerytura minimalna.

Co to jest emerytura minimalna i dlaczego w tym przypadku seniorka nie będzie mogła z niej skorzystać?

Emerytura minimalna jest gwarantowaną przez państwo kwotą, którą otrzyma każdy emeryt spełniający następujące warunki:

  1. Ukończony wiek emerytalny – w przypadku kobiet co najmniej 62 lata, w przypadku mężczyzn minimum 67 lat.
  2. Staż pracy.
Jeśli chodzi o staż pracy, to sytuacja jest nieco skomplikowana. Od 2022 roku wymagany minimalny staż pracy będzie taki sam dla kobiet i dla mężczyzn - 25 lat. Do tej chwili wynosi on 25 lat dla mężczyzn i odpowiednio:
  • 21 lat – dla kobiet, które osiągną wiek emerytalny przed 1 stycznia 2016 r.;
  • 22 lata - dla kobiet, które osiągną wiek emerytalny przed 1 stycznia 2018 r;
  • 23 lata - dla kobiet, które osiągną wiek emerytalny przed 1 stycznia 2020 r;
  • 24 lata - dla kobiet, które osiągną wiek emerytalny przed 1 stycznia 2022 r.;
  • 25 lat – dla kobiet które osiągną wiek emerytalny po 1 stycznia 2022 r.
Jak widać, kobieta spełniła jedynie warunek ukończenia wieku emerytalnego. Nie mogła się wylegitymować odpowiednim stażem pracy, wobec czego nie przysługuje jej emerytura minimalna. Gdyby mogła się wylegitymować odpowiednim stażem pracy (a w 2016 roku, dla kobiet minimalny staż pracy to 22 lata), otrzymywałaby minimalną emeryturę, której wysokość po rewaloryzacji mającej miejsce w marcu 2016 roku wynosi 882,56 zł brutto.

882,56 zł, czyli emerytura minimalna przysługuje każdemu kto spełnił warunki opisane powyżej (ukończył wiek emerytalny i osiągnął odpowiedni staż pracy), nawet gdy wyliczenia na podstawie zewidencjonowanych na naszym koncie w ZUS składek wskazują na niższą kwotę. W takim przypadku różnicę pomiędzy naliczoną nam emeryturą a emeryturą minimalną pokrywa państwo.

Jak się zabezpieczyć na starość?

Najbardziej oczywista odpowiedź brzmi: pracować długo, odkładać na konto w ZUS jak najwyższe składki (wynikające z wysokości naszych zarobków) oraz unikać pracy na umowy o dzieło. W ten sposób nasze konto w ZUS będzie się powiększać, a po przejściu na emeryturę ZUS wyliczy nam na tej podstawie wyższą kwotę emerytury.

Jeśli jesteśmy zatrudnieni na umowę o dzieło (a wiele ludzi pracuje właśnie w oparciu o tę formę zatrudnienia), to dobrze byłoby w trosce o przyszłą emeryturę odkładać – nawet niewielkie kwoty – „na gorsze czasy”. Dobry rozwiązaniem w takim przypadku jest III filar. Oszczędzając na IKE nie będziemy płacić podatku "Belki" – zryczałtowanego podatku od odsetek, który wynosi 19% pod warunkiem, że nie wypłacimy środków przed osiągnieciem 60 lat. Osoby, które nabędą uprawnienia emerytalne przed osiągnieciem 60 lat, mogą wypłacić środki bez płacenia podatku "Belki" po ukończeniu 55 lat. Dodatkowo należy pamiętać, że banki prowadzą rachunki bezpłatnie, ale wcześniejsze wycofanie środków może być kosztowne. Jeśli zdecydujemy się na zamknięcie konta IKE w ciągu pierwszego roku od jego założenia, większość banków obciąży nas opłatą karną – w niektórych przypadkach nawet 200 zł. Od naliczonych odsetek, musimy naturalnie zapłacić podatek "Belki", no chyba, że bank w przypadku wcześniejszego wycofania środków nie naliczy nam żadnych odsetek. Dodatkowo, stopy procentowe, które proponują w tym momencie banki (około 2 do 3% na IKE) nie zachęcają do takiego sposobu oszczędzania.

Nieco humoru na koniec.

A może, zgodnie ze słowami ówczesnego ministra gospodarki (mowa tutaj o 2012 roku), Waldemara Pawlaka, nie można liczyć na ZUS i państwowe emerytury a bardziej należy inwestować we własne dzieci? Kto jak kto, ale minister gospodarki powinien być w takich sprawach jedną z najlepiej zorientowanych osób w państwie…



17 czerwca 2016
comments powered by Disqus